Pierwszego czerwca minął miesiąc testowania diety wegańskiej. Wcześniej – nie jedząc mięsa, wydawało mi się, że weganizm musi być wielkim wyzwaniem, choć było mi jednak do niego bardzo blisko. Jak mi poszło?

[Przygotujcie sobie kubek dobrej kawy i może jakąś dobrą przekąskę. Jest co poczytać 😊]

Wegetarianizm

Zaczęło się dość niewinnie. Zauważyłam, że po zjedzeniu mięsa nie czuję się dobrze. Jestem „pełna”. Ale nie „dobrze najedzona”, tylko nawet „przejedzona”. Naturalnie, z dnia na dzień jadłam mięsa coraz mniej. Wtórowała mi mama, która dzięki naszej diecie skutecznie zbiła okropny cholesterol do całkiem fajnego wyniku. To było dodatkowym motorkiem napędowym – działam w zgodzie ze sobą i przynoszę korzyści dla organizmu. I świata.

cebula_m

Śmiało mogę powiedzieć, że mija właśnie 2 lub nawet 3 lata od momentu, kiedy postanowiłam nie jeść mięsa. Nie liczę tego dokładnie, bo to nie znaczy, że tego mięsa przez cały okres nie zjadłam. Bo zjadłam, i to świadomie!

Widzicie, ja to trudny przypadek jestem i teraz – po wegańskim miesiącu – jeszcze bardziej się w tym utwierdzam 😊

Buka rzecze, że „gdy się czegoś bardzo chce, a nie wolno, to można”. I ja tak czasem mam z mięsem – zjem, ale muszę mieć na niego wielką ochotę. Lubię też mieć pewność, ze dobrze wybieram. Mam na myśli dobrej jakości wołowinę czy kurczaki z gospodarstwa, które znam.

Nie wykluczałam nigdy ryb

Jestem wielką miłośniczką ryb – wędzona makrela, świeży pstrąg z okolicznego gospodarstwa (z górskiego potoku), łosoś, tuńczyk czy nawet szprotki w sosie pomidorowym. Lubię, po prostu lubię. Nie jadałam ich bardzo często, ale raz w tygodniu były w moim jadłospisie (przed miesiącem wegańskim).

Książki kulinarne

Niewątpliwym motywatorem w kuchni były dla mnie co rusz to nowe książki kulinarne opierające się na warzywach. Moda modą, ale wszystko, co z nich zaczerpnęłam i ugotowałam było pyszne! I nie potrzebowałam mięsa do tego, by mieć siłę i energię. Wystarczyło, że zjem nieco więcej, dodam jakąś kaszę czy makaron pełnoziarnisty i mam konkretny posiłek. Czy na kanapce zawsze musi być plasterek szynki? Przecież pasztety warzywne czy smalczyk Jadłonomii (a teraz odkryta pasta z wędzonego tofu w Lidlu) + warzywa, to najlepsze połączenie pod słońcem.

chlebe-dyniowy_m

[najlepszy chlebek dyniowy z pierwszej książki Jadłonomii]

Weganizm

Prekursorką weganizmu w moim życiu była oczywiście Jadłonomia. Podróżuje, pracuje i żyje roślinnie, nie mając problemów (lub nie obnosząc się z nimi) ze znalezieniem czegoś dopasowanego do jej diety. Druga była Karolina Sobańska, prowadząca vlogi na youtube (wspominałam Wam o niej TU). Proste śniadania, obiady mrożone na kilka dni, konkretna kolacja – wszystko na bazie warzyw. Z niecierpliwością czekałam na jej food booki! Last but not the least, a przy tym największy motywator to Marta aka Veganama, której historia przejścia na weganizm urzekła mnie i którą opowiadałam każdemu, kto pytał o mój majowy sposób odżywiania (przeczytajcie TU). Da się poprowadzić ciążę, biegać, żyć aktywnie, chodzić do restauracji i dobrze bawić właśnie będąc weganinem.

koktajl_m

[koktajl na drugie śniadanie]

Majowy cel

To wszystko działo się końcem kwietnia. Postanowiłam, że maj stawiam pod znakiem weganizmu. Przede mną długi weekend, a po nim intensywny okres gdzie będę pracować od rana do wieczora. Będzie trudno, ale się uda, nie ma innej opcji!

Przemyślałam czego nie mogę jeść, zrobiłam małą listę, powiedziałam moim bliskim co planuję (by i sami uważali, co mi podają), zrobiłam zakupy, skonsultowałam pewne kwestie. I rozpoczęłam swój wegański miesiąc.

warzywa-z-grilla_m

[grillowane warzywa z guacamole i ajvarem]

Wpadki wegańskie

Może i powinnam była już na samym początku zaznaczyć czym różni się wegetarianizm od weganizmu. Dla tych, których nie wiedzą – w tym pierwszym nie jemy mięsa, a w tym drugim nie jemy żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego.

Ja byłam świadoma czego nie jem, choć były rzeczy, które zjadłam i po fakcie zrozumiałam, że w nich czai się jakiś produkt odzwierzęcy. Wśród nich:

  • Domowe dżemy – większość z nich zawiera żelatynę lub żelfix
  • Masło klarowane – na nim zawsze smażyłam, więc z przyzwyczajenia sięgałam po nie, a nie po olej rzepakowy czy słonecznikowy
  • Chipsy – chipsów mogę nie jeść rok, ale jak najdzie mnie ochota… No cóż. I naszła! Zjadłam ich kilka, zerknęłam na skład. Nie chcecie wiedzieć, co tam się czai. Ale tak, jest tam wiele niewegańskich składników.
  • Lemon curd – przywieziony z Wielkiej Brytanii mały słoiczek pysznego cytrynowego kremu posłużył mi jako dodatek do placuszków śniadaniowych. Tylko zapomniałam, że oprócz soku z cytryny, są tam też żółtka jajek.
  • Domowe ciasta – zrobione specjalnie przez mamę, która wstała o 6 rano lub przez babcię, która chciała mnie czymś ugościć… Guilty.

Za czym tęskniłam?

  • Rybyyyyyyy! – tak jak wspominałam wcześniej, nie jadłam ich często, ale jednak ich najbardziej mi brakowało
  • Masło – uwielbiam świeży chleb z pokrojonym grubo masłem, więc tylko za smakiem tęskniłam. Masło zastąpiłam margaryną roślinną/olejem kokosowym/oliwą z oliwek. I nie miałam z tym problemu
  • Różnego rodzaju sery – nie jadam serów zbyt często. Ale gdy pomyślałam o sałatce z serem halloumi, pankejkach z pieczonym rabarbarem i mascarpone czy labneh na kanapkach to miałam mały ścisk w żołądku. To nie tak, że bardzo mi tego brakowało. Bardziej kwestia tego, że lubię nowe smaki, wymyślać połączenia, a nabiał jest dość wdzięcznym tematem!

Wege mąż

Wege jestem od dłuższego czasu, więc jasne było, że w pewnym momencie i z diety Matiego zniknie mięso. I tak też było. W tym momencie je stosunkowo mało mięsa, w porównaniu do tego, co jadł kiedyś. Ale zdarza się tydzień kiedy zje więcej, a czasem nie zje w ogóle. Myślę, że związane jest to z sezonowością – grilla mam na myśli 😉 Na dietę wegańską nie przeszedł ze mną, ale mi wiernie kibicował i przy każdej okazji myślał razem ze mną co mogę zjeść. Gdy jednak przygotowywałam wegańskie śniadanie, obiad czy kolację, jadł razem ze mną! Pisząc to stwierdzam, że temat odżywiania się mężczyzny przy wegetariańskiej czy wegańskiej kobiecie zasługuje na osobny post 😊

ciacho_m

[wegańska tarta karmelowa]

Jak wyglądało moje menu

ŚNIADANIE

Wiecie jak uwielbiam owsianki, pankejki i sporadycznie kanapki. I tak też wyglądały moje śniadania. Przykładowo:

  • Kanapki z wegańskim paprykarzem (sante)
  • Owsianka z bananem
  • Kanapki z masłem orzechowym i bananem
  • Placuszki z bananem z TEGO przepisu
  • Owsianka z dynią
  • Owsianka chałwowa
  • Dyniowa gryczanka z TEGO przepisu
  • Wegańskie tosty francuskie (odkrycie!)
  • Kanapki z pastą z bakłażana
  • Placuszki z komosy ryżowej z bananem z TEGO przepisu

2_m

[dyniowa gryczanka]

II ŚNIADANIE – najczęściej owoce, koktajle, ewentualnie batoniki np. Dobra Kaloria.

OBIAD

To właśnie one są największym wyzwaniem, jednak znalazłam sposób! Wystarczy spisać ok. 15 różnych obiadów wegańskich na kartce, powiesić na lodówce i gotować według tego spisu. Jeśli chcemy poszaleć, to wtedy wystarczy sięgnąć po coś nowego. Jadłam:

  • Wegańskie łazanki
  • Pizza z warzywami bez sera (kilka razy w różnych restauracjach)
  • Chilli sin carne
  • Burgery z cukinii, ziemniaki pieczone, kolesław
  • Botwinka
  • Pieczone warzywa, guacamole, ajvar
  • Krem z soczewicy z pestkami dyni
  • Ziemniak pieczony z dodatkami (Pan Bulwa)
  • Krem z brokuła ze słonecznikiem i pestkami dyni
  • Quinoa + sałatka ze świeżego brokuła
  • Zupa ogórkowa z pieczarkami
  • Najlepszy rosół (Jadłonomia)

pan-bulwa_m

[pieczony ziemniak od Pana Bulwy na Zlocie Food Trucków]

PODWIECZORKI – różnie u mnie z nimi, ale najczęściej były to bakalie lub kostka gorzkiej czekolady

KOLACJE

Choć może nie do końca to najlepszy sposób na ostatni posiłek, ale na pewno najszybszy i dla mnie odpowiedni. Otóż kanapki w różnych wariacjach, to jest to!

  • Paprykarz wegański
  • Smalec wegański (Nowa Jadłonomia) + czarnuszka + świeża kolendra
  • Warzywa: pomidor, ogórek, sałata, cebula, rzodkiewka
  • Marynowane pieczarki i oliwki posypane świeżą kolendrą
  • Pasta z wędzonego tofu (Lidl)
  • Parówki sojowe
  • Pasta z bakłażanów
  • Sałatki warzywne

kanapki_m

[ukochane kanapki ze smalcem, pomidorem, marynowanymi pieczarkami i toną kolendry]

DESERY i PRZEKĄSKI

Słodkości lubię od zawsze i ciężko mi się od nich opędzić. Potrzebowałam jednak jakieś przekąski, które mogę zabrać ze sobą jak będę głodna lub miała ochotę na słodycz. I takim oto sposobem przygotowałam:

  • Chlebek dyniowy
  • Chlebek bananowy
  • Brownies
  • Paszteciki z pieczarkami
  • Paszteciki z pieczarkami, soczewicą i szpinakiem

brownies_m

[cudne brownies z przepisu Weganona]

Nie było tego dużo, ale tylko dlatego, że… przygotowywałam je po kilka razy! Zasmakowały 😊

Wyjścia do restauracji

Za każdym razem jest to wyzwanie, z którym wiedziałam jak sobie poradzić. Najprościej jest… sprawdzić menu będąc jeszcze w domu! Już na miejscu możemy zapytać o opcje wegańskie, choć i to bywa problematyczne. W większych miastach świadomość jest z pewnością o wiele większa. Nie mniej jednak, za każdym razem udało mi się zamówić coś pysznego, bez miliona pytań czy problemów.

pizza_m

[wegańska pizza w restauracji]

Delegacje

W ciągu całego miesiąca byłam raz w Warszawie. Na podróż udało mi się przygotować prowiant, na miejscu miałam spotkanie w Charlotte Menora, więc sprawdziłam opcje wegańskie, musiałam jedynie zakupić coś na drogę powrotną. Uwielbiam Damas i ich oliwki/papryczki/sałatki, a że stoisko mają w Złotych Tarasach to poszłam po pudełko ulubionej sałatki z ciecierzycą. Dopiero w pociągu zorientowałam się, że biały sos to najprawdopodobniej śmietana. Zjadłam – nie chciałam zmarnować jedzenia. Ale do dziś nie wiem czy to była śmietana 😊 Opisując tę historię chciałam Wam pokazać, że będąc w ciągłym biegu, w szczególności daleko od domu, pomyłki mogą się zdarzyć bardzo szybko.

Finał

Mogłabym poruszyć jeszcze więcej kwestii bycia weganinem – imprezy rodzinne, gotowanie przez przyjaciół czegoś wegańskiego specjalnie dla mnie, poczucie winy, gdy ktoś coś niewegańskiego dla ciebie przygotuje, przekąski w podróży, komentarze różnych osób. Wtedy jednak post byłby do poczytania na kilka godzin, a miało to być przecież podsumowanie miesiąca 😊

placuszki_m

[jedno z niedzielnych śniadań]

Dopiero dziś zebrałam się, by podzielić się tą historią dlatego, że od 7 dni obserwuję swój organizm. Czy coś się zmieniło przez ten czas? Czy przez miesiąc mogło się w ogóle coś zmienić? Nie wiem, może to zbyt krótki okres. Wiem jednak, że NIGDY na żadnej diecie nie było mi tak dobrze, NIGDY tak sumiennie nie przestrzegałam zasad, NIGDY tak nie uważałam jak przez ostatni miesiąc. Zdrowotnie – w czerwcu nasiliła mi się ogromnie alergia. Nie wiem czy łączyć to z powrotem na „zwykłą” dietę czy może tym, że właśnie teraz jest szał pylenia. Mam jeszcze kilka innych podejrzeń, ale to pokazuje, że powinnam spróbować dłużej niż miesiąc.

Na ten moment w głowie mam istny mętlik, bo z jednej strony jestem wielką kulinarną hedonistką i uwielbiam jeść, a z drugiej strony chcę odżywiać się zdrowo i świadomie, tym bardziej, że spróbowałam i wiem, że na diecie wegańskiej czuję się bardzo dobrze!

Czas na decyzje jeszcze przyjdzie!


Dzięki, że przebrnęliście ze mną ten obszerny tekst. Jestem ciekawa Waszych historii związanych z dietami lub nawet weganizmem – jak poradziliście sobie w takich rozterkach? Dajcie znać!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Cieszę się, że w jakiś sposób mogłam Cię zainspirować do zmian w jadłospisie 🙂 Dieta wegańska daje wiele możliwości, tylko trzeba się na nie otworzyć i powoli odkrywać. Sama ciągle to robię.

    Twój jadłospis wygląda świetnie, brownies na zdjęciu obłędne 🙂 Mam nadzieję, że ten sposób odżywiania zostanie z Tobą na dłużej. I zupełnie nie przejmuj się wpadkami. Każdy je miewa, jakby się mocno nie starał 🙂

    • justti | www.hungryformore.pl

      Z jednej strony dołożyłaś cegiełkę do rozmyślań o weganizmie, a z drugiej to właśnie Twoja historia była tym przełomem w tych rozważaniach i krok do podjęcia wyzwania 🙂

      W zeszłym tygodniu na jednym z imprez o tematyce „grill” spotkałam parę, która je wegańsko już od dłuższego czasu i… nie mogliśmy się nagadać! Choć oni są już kilka kroków przede mną, to fajnie było podzielić się tym wszystkim, co przeżyłam przez miesiąc, ale i dowiedzieć się kolejnych ciekawostek jak weganizm wpłynął na nich.

      Ściskam Cię mocno i raz jeszcze dziękuję 🙂