Znacie Mimi Ikonn ? Wpadłam na nią w internecie chyba dwa lata temu. Zawsze uśmiechnięta, zadbana, o nieco egzotycznych rysach youtuberka opowiadająca o swoich podróżach, mężu, biznesie, ulubionych produktach, lookbookach. Polubiłam i tak zostałam z nią do dziś.

Ale Mimi nie tylko nagrywa filmy, jest również właścicielką kilku firm m.in. Luxury Hair (zajmującą się przedłużaniem włosów) oraz Intelligent Change, na której produkt zwróciłam uwagę.

„Five-minute journal”. Słyszeliście?

insta-5-minute-journal

fot. www.instagram.com/fiveminutejournal/

To dzienniczek, który ma przynieść nam szczęście, większą świadomość, zadowolenie z każdego dnia. Wypełniając go skupiamy się na pozytywnych aspektach swojego życia, na swoich planach i dobrych afirmacjach!

Jak wygląda „Five-minute journal”?

Każdą stronę rozpoczyna się od wpisania daty oraz przeczytania motywacyjnego cytatu na każdy dzień. Następnie przechodzimy do pytań, na które mamy odpowiedzieć:

  1. Jestem wdzięczna za…
  2. Co mogłoby się stać, by ten dzień był super?
  3. Codzienna afirmacja. Jestem/czuję się…
  4. Trzy fajne rzeczy, które przydarzyły się dziś…
  5. Co mogłabym zrobić, by ten dzień był jeszcze lepszy?

insta-5-minute-journal-2

fot. www.instagram.com/fiveminutejournal/

Pomysł dzienniczka zakiełkował kilka miesięcy temu. W poniedziałek nadszedł TEN dzień.

Postanowiłam zrobić swój „Five-minute journal”!

Znalazłam zeszyt, który trzymam od kilku lat, by wykorzystać go na dobrą okazję (sama w to nie wierzę, a jednak!). Przygotowałam jedną stronę z pytaniami (przyznaję, że pominęłam afirmację; nie czuję tego, może wrócę do tematu). Poszłam się kąpać.

foto_zeszytu_m

Przyszłam do łóżka naładowana przemyśleniami – tak, kąpiel, jak i branie prysznica, to u mnie świetny czas rozmyślanie. Wzięłam zeszyt i zaczęłam notować. Zatrzymałam się na chwilę i zapytałam M. czy mogę zadać mu kilka pytań. Błysk w oku przy odpowiedziach mnie zaintrygował! Postanowiłam, że dziennik będziemy uzupełniali wspólnie. Jak tylko się uda, to każdego dnia zadam te pytania sobie i jemu.

Myślę, że pytania w moim dzienniczku będą ewoluować. Już widzę, że mogłabym dodać jeszcze jedno. Natomiast pisanie za co jestem wdzięczna powoduje, że musimy się porządnie zastanowić… ale i odpowiedzi powodują uśmiech! Praktykowanie wdzięczności, to jest to.

Znacie słoik szczęścia? Z nim dwa lata z rzędu poszło nam świetnie! Dlatego mam nadzieję, że i przy tym projekcie będziemy konsekwentni i systematyczni, a roczne podsumowanie, to znów będzie czas naszych wspominek!


Jeśli macie ochotę poczytać coś więcej o „Five-minute journal” lub chcecie go kupić to chodźcie TU.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Ja też od jakiegoś czasu prowadzę dzienniczek wdzięczności. Odpowiadam na razie na to jedno pytanie, bo chciałabym sobie wyrobić nawyk pisania. Kiedy już się tego nauczę może rozbuduję formułę 🙂

    A ja nie wiem co to słoiczek szczęścia. Podpowiesz? 🙂

    • justti | www.hungryformore.pl

      Myślę, że właśnie z tym pytaniem o wdzięczność jest najtrudniej, bo wymaga to od nas zastanowienia i przemyślenia całego dnia, drobnych sytuacji czy większych momentów, które wiele nam dały. Kiedy mam opisać 3 fajne rzeczy – najczęściej mam je od razu. A wdzięczność… to już głębsza sprawa. Uzupełnianie takiego dzienniczka to fajny nawyk, a jeszcze lepiej będzie się go czytać po kilku miesiącach. Ciekawe, czy zmieni nas to w pewien sposób?

      Kochana, a co do słoika szczęścia, to już pędzę wytłumaczyć! Idea powinna Ci się spodobać. Otóż przygotowujemy kolorowe karteczki i słoik. Codzienie wpisujemy jedną (lub kilka) rzecz, która sprawiła, że w tym dniu byliśmy szczęśliwi. Ewentualnie, nie codziennie, ale wtedy kiedy takie sytuacje się zdarzały. Zbieramy cały rok, a pierwszego stycznia odczytujemy wszystkie kartki. Często zapominamy co działo się w lutym – ok, pamiętasz jakąś cudowną wycieczkę, ale nie pamiętasz, że mąż zrobił Ci wtedy najpyszniejsze śniadanie ever. My taki słoik zrobiliśmy we dwoje, więc często zdarzała się jedna sytuacja, ale z dwóch perspektyw. Kurczę, chyba muszę napisać o tym post 🙂 Ale spróbuj, choć w podróży może być ciężko. To już jak osiądziecie w jednym miejscu 😉

  • Mam podobny nawyk – też w dzienniku piszę rzeczy, za które jestem wdzięczna. I muszę przyznać, że zupełnie inaczej patrzę na swoje dni. Zawsze, ale to zawsze da się znaleźć coś dobrego, nawet jeśli był to najokropniejszy dzień na świecie. Bardzo wzbogacający nawyk. 🙂

    • justti | www.hungryformore.pl

      To prawda! Czasem trzeba trochę więcej pomyśleć nad dobrą rzeczą, a czasem jest ich kilka na raz 😉 W sumie to… nie ma miejsca na nudę 🙂

  • Bardzo podoba mi się ten słoik szczęścia 🙂 Ja bardzo bym chciała częściej zapisywać sobie za co jestem wdzięczna, robię to bardzo nieregularnie na piśmie. Jednak często dużo o tym rozmyślam w trakcie dnia. A kiedy mam słabszy nastrój, staram się na tym skupić jeszcze bardziej 🙂 Ot takie moje codzienne sposoby 🙂

    • justti | www.hungryformore.pl

      Każdy z nas musi znaleźć na to jakiś sposób! Nie jest łatwo zapisywać swoje myśli codziennie wieczorem, tym bardziej jeśli jesteśmy w pędzie, a wieczorem padamy na ryjek. Ale dobrze, że o tym myślisz 🙂