Planujesz wyjazd. Wymyślasz kierunek. Przeszukujesz strony. Mija dzień, dwa, tydzień. I JEST! Dobra cena, dobre daty, godziny odpowiadają, lotnisko również. Kupujesz bilety z wielkim biciem serca! Później polujesz na hotel, wejściówki do miejsc, które Cię interesują…

Ten dreszczyk. To jest chyba to!

W samolocie lecącym z Palma de Mallorca do Barcelony okazało się, że siedzimy obok uśmiechniętego chłopaka, na oko trzydziestoletniego. Oddając do niego uśmiech w zamian i witając się prostym „hello”, podałam M. swój plecak prosząc o włożenie go do schowka. „O, Polacy!” usłyszałam za plecami. Okazało się, że nowopoznany kolega pochodzi z Krakowa i jest szalonym łowcą tanich biletów.

img_20160927_100652

Poznaliśmy się w kwietniu zeszłego roku. Na tamten moment miał zaplanowany urlop do końca roku, a nawet brakło mu kilku dni. Kupując bilety na owy hiszpański rejs, musiał dokupić opcje dodatkowe, bo trafił na taką okazję, że w innym wypadku linie lotnicze powinny mu zapłacić za ten lot.

Przegadaliśmy całą drogę. Jego historie (i nasze doświadczenie) utwierdziły nas, że taki sposób podróżowania odpowiada nam najbardziej. Jedno zdanie, które najlepiej oddaje charakter rozmowy:

Nie sztuką jest kupienie wyjazdu all inclusive.

Oczywiście, nie umniejszam nikomu, kto wybiera takie wakacje. Ktoś lubi mieć wygodny hotel, zapewnione jedzenie, prywatną plażę, zarezerwowane wycieczki. Jasne! Ja jednak wolę poczuć wspomniany wcześniej DRESZCZYK EMOCJI i wszystko to załatwiać na własną rękę!

img_20160927_123150

Owy kolega opowiadał o swojej grupie podróżników. Są wśród nich ludzie młodsi, starsi, studenci, biznesmeni, hiphopowcy, introwertycy. Pełen przekrój. Wszystkich łączy owy dreszczyk, za którym obecnie tęsknię. Jeszcze chwilkę 😉

Zapisz

Zapisz

  • Jeden wyjazd all inclusive wystarczył, żeby wiedziała, że nigdy więcej! Jednak nie ma to jak wszystko zrobić po swojemu – wyszukać najlepszych biletów, wykombinować nocleg i samodzielnie ułożyć plan podróży. Mam wrażenie, że na tym opiera się ostatnio wszystko, co przyjemne w moim życiu 😉
    Raz poczułam ten dreszczyk i jestem „hungry for more” 😉

    • justti | www.hungryformore.pl

      Chyba każdy z nas powinien spróbować all inclusive i podróżowania na własną rękę, by wybrać to, co mu odpowiada najbardziej. Ja również raz na takim wyjeździe byłam i – zaczynając od hotelu, który na stronie biura wyglądał jak raj na ziemi, a na miejscu okazało się, że zdjęcie zostało zrobione jakieś 10 lat wcześniej – zaraz po nim każdy wyjazd organizowaliśmy sami.

      Fajnie, że jest nas więcej! Oby ten dreszczyk nie ustępował 🙂 Uściski!