Pamiętacie jak pisałam Wam o kulinarnych prezentach z drugiego końca świata (akcja #food52holidayswap)? Kilka dni przed świętami takowy właśnie otrzymałam!

Nie ukrywam, że z prezentem tym było małe zamieszanie. W skrócie – paczka z Holandii była dla mnie niesamowitym prezentem. Od razu zabrałam się za rozpakowywanie. Czułam, że posmakuję czegoś pysznego!

Nadawcą paczki była Erin, amerykanka studiująca obecnie w Maastricht. Postawiła na… słodycze (no cóż! trafiła?) w kombinacji amerykańsko-holenderskiej. Takim oto sposobem otrzymałam:

  • Czekoladowy mix domowej roboty wykonany z przepisu z bloga Smitten Kitchen
  • Czekoladowe batony z masłem orzechowym z przepisu Sally’s Baking Addiction
  • Stroopwafels – holenderskie wafle przekładane nadzieniem z syropu, masła i cukru. Moje były jeszcze z dodatkiem cynamonu!
  • Pianka marshmallow pokryta czekoladą z Jarmarku Świątecznego w Maastricht
  • Czekoladki marcepanowe z posypką.

paczka-z-holandii-v2

Wszystkiego spróbowałam choć po kawałeczku, większość bardzo mi zasmakowała, choć obłędna słodycz powala po pierwszym kęsie. Moim faworytem bez dwóch zdań są stroopwaffels, wygrywają chyba za ten cynamonowy aromat. Mam za zadanie odtworzyć je, choć w bardziej odchudzonej wersji. Trzymajcie kciuki!

Mam nadzieję, że przy kolejnej takiej akcji ktoś z Was chętnie weźmie w niej udział. A co podarować komuś z zagranicy typowo polskiego, czy nawet… bielskiego? Ja w #food52holidayswap wylosowałam Andreię z Lizbony. Co znalazła w swojej paczce? Między innymi krówki, michałki, „malaga, tikitaki i kasztanki”, praliny, ptasie mleczko, ale i domowej roboty owsiane ciasteczka i cudne pierniczki. Sama słodycz!

Zapisz

Zapisz

Zapisz